13:44 | Posted in , , ,
Uroczyste pozegnanie przez Mr Koko, kisc bananow na droge w prezencie i ruszamy do Bago. Przebycie zaledwie 80km zajmuje nam jakies 3 godziny! Powod? Zdezelowane autobusy, sredniej jakosci droga i liczne postoje: a to 30 min na sniadanie/lunch czy obiad w zaleznosci od pory kursu w przydroznej gar-kuchni, to 10 min na WC (zwykle skrawek trawy przy drodze tuz za autobusem, panie na prawo, panowie na lewo), to znowu obowiazkowa kontrola birmanskich mundurowych.

I tu pare slow o juncie wojskowej i widocznych przejawach jej bytnosci. Spodziewalismy sie wiekszej obecnosci mundurowych na ulicach miast. Nic z tych rzeczy. Owszem od czasu do czasu mignie ktos z potezna bronia w reku, ale raczej sporadycznie. Najwieksze wrazenie robil budynek Ratusza w Yangonie otoczony zasiekami z drutu kolczastego i straznikami na kazdym rogu. Zasieki jeszcze pary razy bedziemy pozniej mijac podczas naszej podrozy po kraju (kto wie jakie budynki, instytucje sie za nimi kryly).

To co dokucza najbardziej to liczne kontrole drogowe - zwykle przy wjezdzie do miast albo tez na trasie obowiazkowo zatrzymujemy sie przed szlabanem, wszyscy (Birmanczycy rowniez) wysiadamy z autubusu, wedrujemy do budki straznika i zostajemy wylegitymowani. Na tym sie zwykle konczy, ale bywa, ze musimy odpowiadac na pytania: "skad i dokad jedziemy?, jak nam sie podoba w Birmie? jak nazywa sie nasz ojciec? gdzie mieszkamy?" itd. Najbardziej uciazliwe kontrole robia sie gdy podrozujemy noca bo dziwnym trafem zawsze wypadaja w porach gdzie normalny czlowiek (nawet w busie) spi snem sprawiedliwego czyli ok trzeciej, czwartej nad ranem!

Poza tym oczywisty brak swobodnego kontaktu ze swiatem zewnetrznym najbardziej widoczny w kafejkach internetowych kiedy pojawia sie czerwony napis 'access has been denied' przy probie otworzenia np. you tube.
Lektura lokalnej gazety jezy wlos na glowie i wywoluje usmiech politowania, ale i smutku: krzyczace z pierwszej strony cele ekonomiczne, spoleczne i kulturalne! Ostatnia oczerniajaca BBC i inne stacje jako zrodlo falszywych informacji. Zrodlo wiekszosci informacji 'unknown' lub po prostu.. internet (coz za ironia!)!

Do Bago docieramy w poludnie i od razu przesiadamy sie na motory ;-). Kazdemu z nas przypada jeden motor i jeden Birmanczyk nim kierujacy. Decydujac sie na te opcje omijamy oplate rzadowa (zakup biletu wstepu do wioski) - do pagod wchodzimy zwykle tylnim wejsciem, nie zawsze mozmy robic zdjecia itd.
Mamy 3 godziny na zwiedzanie miasta zanim wsiadziemy w autobus, ktory zawiezie nas do Kalaw.

Shwethalyaung Buddha - lezacy Budda - 60m dlugi.





Kyaik Pun Paya - cztery wielkie figury Buddy stojace bokiem do siebie.
Mahazedi Paya - Biala Pagoda ze schodami wiodacymi prawie do czupka stupy.



Bago lekko zakurzone, szare, wszystkie miejsca, ktore odwiedzilismy mocno zaniedbane az prosza sie o dobrego gospodarza, ktory ponownie nadalby im blasku. Moze Bago da sie lubic, my opuszczamy to miejsce szybko nie dajac mu szansy na kolejna odslone.
��

Comments

0 responses to "BAGO (16.12.2010)"