Po zakupie biletu do Bangkoku potrzebowalismy jeszcze lotu Bangkok - Yangon. Air Asia jak zawsze dala nam przystepna cene i lot w dwie strony kosztowal nas okolo 300zl (90zl w jedna strone, powrot byl drozszy).

Zaczelismy rowniez zbierac informacje potrzebne do podrozy - przeczytalismy chyba wiekszosc polskich blogow, zakupilismy Lonely Planet (po calkiem przystepnej cenie na amazon.co.uk) a takze ksiazke "Birma. Krolowie i generalowie" autorstwa Grzegorza Torzeckiego aby lepiej zrozumiec kraj do ktorego jedziemy (zreszta o tym mam nadzieje napisze troche Shon Dao).

W listopadzie udalismy sie do Berlina aby wyrobic wizy w myanmarskiej ambasadzie. Liczylismy, ze uda nam sie to zrobic w ciagu 1 dnia. Termin naszej aplikacji zbiegl sie niemal idealnie z pierwszymi od 20 lat wyborami do tamtejszego parlamentu a takze z wypuszczeniem Suu Kyi z aresztu. Przez to zapewne pracownik ambasady kazal nam czekac na wize prawie 3 tygodnie!

Sledzac informacje swiatowych agencji prasowych wiemy tylko, ze protesty wybuchly poza glownym traktem turystycznym, blisko granicy z Tajlandia. Reszta kraju pozostala spokojna.

Zreszta sama Suu Kyi zszokowala opinie publiczna twierdzac, ze jest gotowa do rozmow z junta wojskowa a Myanmar nie jest gotowy na szybkie wprowadzenie ustroju demokratycznego.

Mimo biedy Birma podobno pozostaje krajem usmiechnietych, zyczliwych ludzi. Mamy zamiar takich poznac i spedzic niesamowite 3 tygodnie w tym kraju!

Comments

0 responses to "Do dziela!"